Ares

Kończy się psi świat, gdy umiera jego Pan.

Łódź, mały domek, podwórko, pan i jego pies. Żyją razem i dzięki temu nie są samotni. Nagle jednak, któregoś dnia, pan nie wstaje z łóżka, nie daje jeść, nie wypuszcza na podwórko… odchodzi.

Często myślę o tym co stanie się z moimi zwierzakami, gdy przyjdzie czas mi odejść. Dziś jestem jeszcze w sile wieku, choć los potrafi płatać figle, teraz jestem, jutro mnie nie będzie. Moja rodzina obiecała że gdyby nagle stało się coś złego, to zaopiekują się moimi czworonogami i one nigdy nie trafią na ulicę czy do schroniska. Ufam im i wierzę, że tak będzie jednak nie każdy ma rodzinę, a jeśli nawet ma, to nie wszyscy chcą się “kłopotliwym spadkiem” opiekować. Dom, mieszkanie, resztę majątku biorą, dzielą, psa czy kota już nie chcą. Takie “sieroty” zazwyczaj lądują w schronach zagubione, wystraszone, nie mające pojęcia, co się dzieje. Tęskną do swoich właścicieli i najczęściej w tej tęsknocie umierają wciśnięte w schroniskową budę. Odszedł Pan Aresa i jak się możecie domyślać, nie ma chętnych by się nim zaopiekować. Ktoś ze znajomych dzwoni do nas i prosi o pomoc.

Ares jest uroczym 4 latkiem, jest grzeczny, zrównoważony, wychowany. Szukamy dla niego domku z ogrodem, warunek jest jeden, Ares musi spać w domu. Obowiązują procedury adopcyjne. Kontakt w sprawie adopcji: 607 575 977